Smażone śledzie w zalewie

Śledzie uwielbiam w każdej postaci, ale smażone w zalewie na bazie octu jabłkowego zajmują na mojej liście zdecydowanie pierwsze miejsce. Są banalnie proste w przygotowaniu, a smakują obłędnie.

sledzie blog

 

Patroszone świeże śledzie starannie płuczę i osuszam. Rozcinam na pół. Posypuję solą i pieprzem. Skrapiam sokiem z cytryny i odstawiam na godzinę do lodówki. W tym czasie zabieram się za przygotowanie zalewy.

 

Zalewa:

 

3 szklanki wody

1 szklanka octu jabłkowego

1 płaska łyżeczka soli

1 łyżka stołowa cukru

2 marchewki pokrojone w plasterki

1 cebula

kilka ziaren jałowca, kolorowego pieprzu, ziela angielskiego

2 – 3 listki laurowe

 

Wszystkie składniki zalewy z wyjątkiem octu gotuję przez kilkanaście minut na wolnym ogniu. Przykrywam garnek pokrywką i odstawiam.

Śledzie starannie obtaczam w mące i smażę na oleju. Ważne, by był dobrze rozgrany. W przeciwnym wypadku ryby przykleją się do patelni. Usmażone śledzie wkładam do litrowych słoików. Do zalewy wlewam ocet i doprowadzam całość do wrzenia. Gorąca zalewam śledzie i zakręcam słoiki. Po wystudzeniu wstawiam je do lodówki. Najlepsze są po dwóch dniach, ale już następnego można je posmakować.

 

 

Śledziki jabłkowe

Dziś podzielę się swoim najnowszym kulinarnym odkryciem, którym są śledzie w sosie jabłkowo – pomidorowym. Są wyjątkowo łagodne i bardzo smaczne.

 

sledziki BLOG

Solone płaty śledziowe myję i zalewam wodą. Najlepiej zostawić je na noc. Wtedy mamy pewność, że nie będą za słone. Filety śledziowe osuszam papierowym ręcznikiem. Ja zawsze po wyjęciu z wody układam je na sicie, a potem dopiero osuszam. Kroję na dzwonka i układam w słoju – warstwa śledzi i wystudzony sos, który wychodzi bardzo gęsty. Trzeba pamiętać, żeby stanowił ostatnią wartswę. Wstawiam do lodówki, w której w spokoju powinny spędzić przynajmniej dwa dni.

Jabłka obieram, kroję w ósemki i smażę na oleju. Dodaję sok z cytryny, koncentrat pomidorowy, łyżeczkę pasty oliwkowej i niewielką ilość syropu z granatów (dostępne w sklepie tureckim), majeranek i świeżo mielony kolorowy pieprz. Na koniec doprawiam cukrem. Przykrywam pokrywką i duszę kilka minut na małym ogniu.

Smacznego!

Jesienne śledziki

Dziś zaproponuję rewelacyjne śledziki w zalewie pomidorowo – korzennej. Przygotowuję je bez odrobiny octu, co jest istotne dla wszystkich „wrzodowców”.

Solone płaty śledziowe myję i zalewam wodą. Najlepiej zostawić je na noc. Wtedy mamy pewność, że nie będą za słone.

Składniki zalewy ustalam „na oko” – inaczej nie potrafię.

Dwie pokrojone w piórka cebule gotuję w wodzie do miękkości. Następnie miksuję je blenderem, dodaję liść laurowy, ziele angielskie, grubo mielony pieprz, średniej wielkości koncentrat pomidorowy, olej słonecznikowy i gotuję na małym ogniu przez kilka minut. Pod koniec gotowania wrzucam opłukane i osączone rodzynki. Następnie zalewę doprawiam sokiem z cytryny, syropem z owoców granatu, odrobiną cukru, łyżeczką miodu pszczelego i ewentualnie solą. Najlepsza jest himalajska.

Filety śledziowe osuszam papierowym ręcznikiem. Ja zawsze po wyjęciu z wody układam je na sicie, a potem dopiero osuszam. Kroję na dzwonka i układam w słoju. Zalewam wystudzoną zalewą i wstawiam do lodówki. Następnego dnia są gotowe. Smacznego!   sledziki