Jesienne śledziki

Dziś zaproponuję rewelacyjne śledziki w zalewie pomidorowo – korzennej. Przygotowuję je bez odrobiny octu, co jest istotne dla wszystkich „wrzodowców”.

Solone płaty śledziowe myję i zalewam wodą. Najlepiej zostawić je na noc. Wtedy mamy pewność, że nie będą za słone.

Składniki zalewy ustalam „na oko” – inaczej nie potrafię.

Dwie pokrojone w piórka cebule gotuję w wodzie do miękkości. Następnie miksuję je blenderem, dodaję liść laurowy, ziele angielskie, grubo mielony pieprz, średniej wielkości koncentrat pomidorowy, olej słonecznikowy i gotuję na małym ogniu przez kilka minut. Pod koniec gotowania wrzucam opłukane i osączone rodzynki. Następnie zalewę doprawiam sokiem z cytryny, syropem z owoców granatu, odrobiną cukru, łyżeczką miodu pszczelego i ewentualnie solą. Najlepsza jest himalajska.

Filety śledziowe osuszam papierowym ręcznikiem. Ja zawsze po wyjęciu z wody układam je na sicie, a potem dopiero osuszam. Kroję na dzwonka i układam w słoju. Zalewam wystudzoną zalewą i wstawiam do lodówki. Następnego dnia są gotowe. Smacznego!   sledziki

SZYBKA NALEWKA CYTRYNOWA

BLOG cytrynowka

 

Nikt nie zaprzeczy, że listopad jest wyjątkowo ponury. Dni stają coraz krótsze, robi się zimno, opadają liście z drzew … Nic tak nie poprawi nastroju jak domowa nalewka cytrynowa. Wystarczy tydzień, by zaskoczyć gości nietuzinkowym trunkiem.

 

Składniki:

 

0,5 litra dobrej gatunkowo czystej wódki

0,5 szklanki cukru

15 rodzynek, może być więcej

15 ziaren kawy, ja preferuję poczciwą ASTRĘ, którą pije od czasów studenckich

1 cytryna, koniecznie niewoskowana, można takie kupić w LIDL – u

 

Wykonanie:

 

Cytrynę należy wyszorować szarym mydłem przy użyciu miękkiej szczoteczki, porządnie opłukać i sparzyć wrzątkiem. Włożyć do litrowego słoja, wsypać cukier, opłukane rodzynki, kawę i wlać wódkę. Dokładnie zakręcić. Przez tydzień codziennie potrząsać słoikiem. Następnie przelać do butelki. Nalewka jest już gotowa.

PLACEK AMERYKAŃSKI

Placek amerykański piekę od ponad  … 20 lat. Wiem, że brzmi to strasznie, ale tak to już jest. Lata biegną, a nam się młodość wydłuża wraz z upływającym czasem. Po zdanej maturze, kiedy miałam najdłuższe i w sumie najfajniejsze wakacje w życiu, wpadła mi w ręce niepozorna książeczka z serii „Biblioteczka Poradnika Domowego”. Nosiła ona tytuł „Przepisy Czytelników – Zima”. U progu jesieni tytuł wcale mnie nie zniechęcił. Zaczęłam wypróbowywać kolejne receptury aż wreszcie rozpoczął się sezon na orzechy.

 

Jestem szczęściarą, bo na moim podwórku rośnie przepiękny orzech włoski. Wtedy postanowiłam upiec placek amerykański. Efekt końcowy wart jest tłuczenia i obierania orzechów.

 

Składniki:

 

5 jaj

4,5 szklanki mąki

2 szklanki cukru

cukier waniliowy

1,5 szklanki oleju

2 łyżeczki cynamonu

2 łyżeczki kakao, można dać więcej

2 łyżeczki sody oczyszczonej

2 kg jabłek (antonówki lub renety)

1 szklanka łuskanych orzechów włoskich

1 szklanka rodzynek

 

Jajka utrzeć z cukrem, dodawać stopniowo olej i dalej ucierać. Następnie wsypać mąkę z sypkimi dodatkami i zmienić końcówki miksera na hakowe. Starannie utrzeć, dodać bakalie i pokrojone w kostkę obrane jabłka. Wymieszać drewnianą łyżką i wyłożyć na blachę wysmarowaną tłuszczem i wysypaną tartą bułką. Piec ponad godzinę w temperaturze 180 stopni Celsjusza. Po lekkim przestudzeniu ciasto posypać cukrem pudrem. Ciasto jest przepyszne.

B blog