Kotlety z kaszą jaglaną w sosie dyniowym

Od dziecka uwielbiam kotlety mielone, ale, jak dobrze wiecie, lubię w kuchni poeksperymentować. Dokładam też starań, aby potrawy były nie tylko smaczne, ale przede wszystkim zdrowe. Dlatego do kotletów dodałam kaszę jaglaną, najzdrowszą
z kasz.

 

BLOG

 

Składniki:

 

1 kg wieprzowego mięsa mielonego

1 szklanka kaszy jaglanej

3 marchewki,

natka pietruszki,

1 filiżanka do espresso kaszy manny

5 jajek

sól ciechocińska, pieprz, słodka papryka, majeranek, opcjonalnie  kostka bulionowa, liść laurowy, ziele angielskie, imbir, gałka muszkatołowa

1 szklanka musu dyniowego

śmietanka 18 proc.

 

Wykonanie:

 

Rozpoczynam od przygotowania kaszy jaglanej. Najpierw prażę ją na wolnym ogniu w rondlu o grubym dnie, mieszając drewnianą łyżką do momentu aż będzie się rozchodził orzechowy zapach. Wówczas trzymając nad rondlem pokrywkę, zalewam kaszę wrzątkiem. Tu należy zachować ostrożność, bo jagiełki „strzelają”. Kaszę przekładam na sito, przelewam gorącą wodą i wrzucam do rondla. Zalewam pół litrem wrzątku, solę i gotuję 12 minut pod przykryciem na wolnym ogniu. Kaszy nie wolno mieszać podczas gotowania!

Mięso mielone doprawiam do smaku, dodaję jajka i starannie wyrabiam. Marchewkę ścieram na tarce jarzynowej, natkę drobno siekam. Do mięsa dodaję wystudzoną kaszę jaglaną, kaszę mannę, marchewkę i natkę. Wyrabiam do połączenia składników. Formuję zgrabne kotleciki i obsmażam je na oleju. W szerokim garnku gotuję wodę z dodatkiem przyprawy „smak dzieciństwa”, można ją zastąpić kostką bulionową, ziela angielskiego i liścia laurowego. Przekładam obsmażone kotleciki, dodaję mus dyniowy (wydrążoną dynię piekę w piekarniku w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez ok. 45 minut, po wystudzeniu wybieram miąższ łyżką i traktuje blenderem). Gdy kotlety się ugotują, sos zaprawiam śmietanką i doprawiam imbirem i gałką muszkatołową.

Kotlety najlepiej smakują z lanymi kluseczkami i buraczkami w sosie winegret. Jeśli do ciasta użyjemy musu dyniowego, kluseczki będą miały niepowtarzalny smak i będą rozpływać się w ustach. Polecam!

 

 

Sernik dyniowy

Dynia gości w mojej kuchni od lat. Jest smaczna i zdrowa, a przecier dyniowy dodaję do bułeczek i lanych klusek. Rewelacyjnie sprawdza się także jako dodatek do sernika. Dzięki niej osiągniemy złocistą wersję w sam raz na zapłakaną jesień, bardzo nostalgiczną i wymagającą pokrzepienia się czymś naprawdę wyjątkowym. Niedawno miałam okazję wypróbować herbatniki Jutrzenki Petit Beurre „najlepsze do pieczenia”. Są idealne na spód mojego sernika.

 

Składniki:

 

1,2 kg twarogu

1 kostka masła

4 ugotowane ziemniaki

filiżanka uprzednio upieczonej dyni, a następnie zmiksowanej

filiżanka rodzynek namoczonych w rumie

1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

1,5 szklanki cukru

1 łyżka cukru waniliowego

2 łyżki maki ziemniaczanej

2 łyżki kaszy manny

8 jajek

1 łyżka spirytusu

3 paczki herbatników Petit Beurre (100 g) Jutrzenki „Herbatniki najlepsze do pieczenia”

płatki migdałowe i kruszone ziarno kakao

 

Wykonanie:

 

Kawałek dyni obieram ze skóry, usuwam miąższ i kładę na blachę do pieczenia. Nakrywam folią aluminiową i piekę 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni Celsjusza. Przed wyjęciem sprawdzam, czy jest miękka. Odlewam sok i po wystudzeniu miksuję.

Twaróg, ugotowane ziemniaki i masło mielę na maszynce do mięsa. Żółta ucieram z cukrem blog 2i cukrem waniliowym. Białka ubijam na pianę ze szczyptą soli i dodaję do niej kaszę mannę.

Zmielone składniki miksuję, dodając stopniowo masę żółtkową, przesianą mąkę ziemniaczaną i proszek do pieczenia. Na koniec delikatnie mieszam z pianą z białek, dodaję spirytus
i rodzynki. Dużą blachę wykładam papierem do pieczenia, układam obok siebie herbatniki. Te, które zostaną, kruszę i posypuję wolne przestrzenie. Teraz czas na masę serową, którą posypuję płatkami migdałowymi i pokruszonymi ziarnami kakao. Piekę godzinę w piekarniku nagrzanym do 160 stopni Celsjusza. Wierzch musi przypiec się na ładny złoty kolor. Po wystudzeniu sernik kroję na zgrabne porcje.

 

 

Drożdżówka ziemniaczano – dyniowa z rodzynkami i pastą sezamową

Dziś zaprezentuję swoje ostatnie odkrycie kulinarne. Do jego stworzenia zainspirowały mnie członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Jagna” w Tłuchowie (powiat lipnowski, województwo kujawsko – pomorskie). Ich specjalnością są pączki ziemniaczano – dyniowe, które zostały wpisane na listę produktów tradycyjnych. W swoich drożdżówkach postanowiłam wykorzystać te dwa składniki i dodać do nich jakiś element egzotyczny. Wybrałam morwową pastę z sezamem, dostępną w internetowym sklepie tureckim: www.tureckisklep.pl. BLOG drozdzowkaBLOG pastaW ten sposób moje ciasto łączy w sobie dwie, zupełnie odmienne kuchnie. Jest lekkie, puszyste, aromatyczne i przywodzi na myśl dalekie kraje Orientu.

 

Składniki:

 

6 szklanek mąki pszennej

1 szklanka cukru

szczypta soli

6 jajek

2 szklanki ugotowanych i zmielonych ziemniaków

1 szklanka przecieru z dyni

morwowa pasta z sezamem

1 szklanka rodzynek

250 gramów masła

1 łyżka stołowa smalcu

1 łyżka stołowa masła orzechowego

0,5 litra mleka

100 gramów drożdży

kieliszek rumu

sezam do posypania ciasta

 

Wykonanie:

Drożdże rozcieram z dwoma łyżkami cukru, gdy się rozpuszczą dodaję 2-3 łyżki mąki i pół szklanki ciepłego mleka. Odstawiam, aby rozczyn „ruszył”.

Żółtka oddzielam od białek. Jedno białko będzie potrzebne do posmarowania ciasta. Pozostałe wlewam do słoika i chowam do lodówki. Przydadzą się do naleśników, babki z białek lub makowego torciku.

Wszystkie tłuszcze rozpuszczam w kąpieli wodnej.

 

Do dużej miski wsypuję mąkę, cukier, sól oraz wlewam rozczyn wymieszany z żółtkami. Dodaję ziemniaki i przecier z dyni. Wyrabiam ciasto ręką, gdy będzie gładkie dodaję rum oraz roztopiony tłuszcz. Jeszcze wyrabiam do połączenia się ciasta z tłuszczem. Na koniec dodaję rodzynki. Ciasto przykrywam ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.

Po wyrośnięciu ciasto przekładam na stolnicę wysypaną mąką. Dzielę je na trzy równe części. Formuję prostokąt, smaruję go pastą morwową i zwijam. Można też użyć pasty winogronowej z sezamem. Następnie drożdżówkę przekładam do długiej blachy keksowej, wysmarowanej smalcem. Odstawiam do wyrośnięcia, a piekarnik nagrzewam do 160 stopni Celsjusza. Przed wstawieniem do piekarnika ciasto smaruję roztrzepanym białkiem i posypuję sezamem. Po 60 minutach drożdżówki są upieczone. Z podanej porcji wychodzą trzy duże drożdżówki, którym nikt się nie oprze.

 

Smacznego!

 

NALEŚNIKI DYNIOWE Z JABŁKAMI

 

Uwielbiam naleśniki, które są wdzięczną potrawą do eksperymentowania. Najważniejsze, by ciasto miało konsystencję gęstej śmietany, a reszta w zasadzie jest dowolna. Mleko, piwo,  gazowana woda mineralna, na sztywno ubita piana z białek. Nigdy do końca też nie przewidzimy, jaki będzie końcowy efekt naszych działań.

 

Tym razem postanowiłam zaszaleć i usmażyłam naleśniki dyniowe z jabłkami. Była to pełnia improwizacja, ale rodzinie wyjątkowo zasmakowały.

 

Do ciasta wykorzystałam białka, które zostały mi od ciasta drożdżowego. W sumie ubiłam pianę z ośmiu białek. Trzy żółtka utarłam z dwoma łyżkami cukru, dodałam przecier z dyni (około dwóch filiżanek), mąkę, mleko, sól. Po dokładnym połączeniu składników delikatnie wymieszałam ciasto z pianą z białek. Dopiero wtedy można sprawdzić gęstość ciasta. Gdy jest zbyt gęste, należy dolać mleka lub wody.

 

Gdy rozgrzewała mi się patelnia do naleśników, obrałam kilka antonówek, pokroiłam
w cienkie plasterki i skropiłam sokiem z cytryny.

 

Po wylaniu ciasta na patelnię, układałam plasterki jabłek. Potem należało już tylko umiejętnie przerzucić placek na drugą stronę i usmażyć na rumiano. Idealne danie na niedzielną kolację. Polecam!blog nalesniki