Tym razem o kosmetykach

Tak się złożyło, że na moim kulinarnym blogu raz w roku zamieszczam wpis poświęcony kosmetykom. To również podróż do świata intrygujących woni i doznań. Już po raz drugi jestem ambasadorką Le Petit Marseillais. To moje ulubione kosmetyki, które w swym wnętrzu kryją dużą dawkę prowansalskiego słońca. Kocham zieleń, kwiaty i powietrze przesycone letnimi zapachami. Takie właśnie są te kosmetyki. Szczególnie urzeka mnie zapach kwiatu pomarańczy.

Tym razem testuję olejek do mycia „Satynowa Skóra”. Uwiódł mnie już podczas pierwszej kąpieli, bo odurzyłam się marokańskimi zapachami. Po wyjątkowo męczącym dniu „odpłynęłam” w baśniowy świat opowieści Szeherezady. A przy tym rewelacyjnie się pieni, ma trwały zapach i cudownie nawilża skórę.

Otrzymałam również krem do rąk z masłem Shea, aloesem i woskiem pszczelim. Jest idealny dla moich dłoni i zawsze noszę go w torebce. Odżywia skórę, ale nie jest ciężki i nie pozostawia tłustego filmu. Jak dla mnie, po prostu strzał w dziesiątkę.

W tej kampanii urzekła mnie jeszcze jedna rzecz – oszczędny, wręcz ascetyczny wygląd paczki ambasadorskiej w myśl zasady, że najważniejsze jest wnętrze. Skojarzyła mi się z surowością skał i kolorem lawendy. Gratuluję pomysłu!

 

#AmbasadorkaLPMBLOG

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.